stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

 

Pretty Wo-men


 

Kiedy jakiś czas temu moja koleżanka wychodziła za mąż, mimo że to nie na moich barkach spoczywał obowiązek zapewnienia jej niezapomnianego, pełnego wrażeń wieczoru panieńskiego, do głowy przyszedł mi świetny pomysł: wymyśliłam, że poproszę moich kolegów, aby przyszli na ten wieczór panieński i zaśpiewali jej jakąś fajną piosenkę np."Pretty Woman"...przebrani za baletnice...w szpilkach.



Spośród wszystkich swoich znajomych starannie wyselekcjonowałam czterech, którzy mieli stworzyć ten girls band, każdy z lekkim zacięciem artystycznym, wydawałoby się niezbędnym do pomyślnego przeprowadzenia całego przedsięwzięcia.

Znaleźli się wśród nich: grafik, malarz, fotograf oraz inżynier dźwięku, który nie tylko zorganizowałby nam podkład muzyczny z odpowiednią linią melodyczną, ale tak się szczęśliwie składa, że potrafi również dobrze śpiewać (!!!)... Chociaż szczerze mówiąc trochę obawiałam się czy tym śpiewem nie będzie ich za bardzo rozpraszał w tańcu...ale ostatecznie zdecydowałam się podjąć takie ryzyko.



Napisałam do nich emaila stosując najefektywniejsze techniki wywierania wpływu:


- napisałam, że sama przygotuję wszystkie atrybuty i uszyję im spódniczki z delikatnej siateczki

- sami będą mogli wybrać sobie buty i imię

- jeśli chcą zachować dyskrecję przygotuję im maski i peruki...na specjalne życzenie gratisowo mogę dorzucić szarfę albo laskę zakończoną złotą gałką ...

- nie musimy spotykać się na próby tego wystąpienia, bo ponieważ spódniczki będą falbankowe wszelka improwizacja w tym wypadku będzie przemawiała tylko i wyłącznie na ich korzyść...

Na końcu dodałam, że choćby mnie przypalano rozżarzonym żelazem, nikt nigdy nie dowie się kim były baletnice...



Czekając na odpowiedź wyobrażałam sobie jak biją się między sobą o najwyższe szpilki. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna: każdy z nich odpisał mi zdawkowym "nie"...bez ŻADNEGO uzasadnienia swojej odpowiedzi.

Nie wiedziałam w czym rzecz. Może niedostatecznie nakreśliłam im charakter postaci? A może szpilki i strusie pióra na wzorzystym tiulu niekoniecznie stanowią elementy ich życiowego planu?

Byłam gotowa to uszanować  i pójść na ustępstwa dlatego napisałam, że ostatecznie nie muszą wkładać szpilek, ewentualnie chętni mogą na palcach nóg pozawieszać dzwonki jak za czasów średniowiecza...bo jest też taka możliwość... 

Niestety, mimo systematycznie ponawianych prób wywierania nacisku nie udało mi się ich przekonać, więc w końcu stwierdziłam, że nie będę nikogo uszczęśliwiać na siłę...


Tak więc zawiódł czynnik ludzki i wieczór panieński odbył bez udziału baletnic w szpilkach, ale pomysł zaczął żyć własnym życiem, a ja bardzo chciałam zobaczyć na żywo to, co tak wyraźnie widziałam oczami wyobraźni.


Dlatego nie ustawałam w poszukiwaniach mężczyzny na którego pasowałby ten oto pantofelek:

 

 

a kiedy poznawałam jakiegoś fajnego faceta mówiłam:


"Cześć! Mam na imię Monika. Czy chciałbyś pójść do mnie i przebrać się za baletnicę? W szpilkach?"


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję wszystkim baletnicom za zdjęcia i świetną zabawę, imiona baletnic w kolejności alfabetycznej to: Azzurra, Conchita, Leticia, Lulu, Maura i Pabletta.

Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w ten 'projekt' za cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.


Życie pokazuje, że każdy, kto wchodzi ze mną w dłuższy kontakt prędzej czy później musi skończyć jako św.Franciszek.

niedziela, 25 stycznia 2015, psotny_wiatr

Polecane wpisy

Komentarze
2015/01/26 11:15:13
W następnym odcinku: faceci przebrani za kobiety przebrane za facetów;)
-
2015/01/26 12:01:31
kiedy będziesz w Warszawie?
-
2015/02/04 14:26:42
raczej nieprędko, Łódź trzyma mnie mocno na pokładzie:)
-
2015/02/06 19:50:52
w takim razie pończochy prześlemy pocztą...
-
2015/02/25 12:37:04
Jako fotograf napiszę, że model(ek) ma "to coś" w nogach