stat4u
wtorek, 23 maja 2017

 

 

Where do you see yourself 30 years from now?

 

19:41, psotny_wiatr
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 maja 2017

Właśnie podczas spacerów po lesie albo w czasie sadzenia kwiatków (obstawiam raczej kwiatki) stało mi się nieszczęście.

Ostatni raz w lesie byłam w piątek, kwiatki sadziłam w sobotę w południe, a w poniedziałek z samego rana powietrze rozdarł

przerażający krzyk....To ja krzyczałam,bo na swoim udzie zauważyłam ogromną czerwoną plamę, a w środku niej K-L-E-S-Z-C-Z-A...Obiecałam sobie, że nikt się o tym nie dowie,

że to jest jak najbardziej intymna sprawa, że gdyby po świecie chodził tylko jeden Kleszcz wtedy może byłoby w tym coś spektakularnego. Wyjęli mi go w przychodni, dali antybiotyki i już we wtorek każdy w mojej sieci kontaktów wiedział, że moja plama po kleszczu ma 10cm średnicy. Całkiem sporo.

To był jeden z najgorszych tygodni w moim życiu. Praktycznie nie robiłam NIC poza czekaniem na rumień, niedowład i wytrzeszcz. Kołatania serca i uczucia pomieszania zmysłów mam i bez odwiedzin kleszcza.

Próby zachowania dobrego humoru:

1.Kleszcz usłyszał jak narzekałam na brak towarzystwa i wpadł na drinka.

2. Niestety nie wiedział, że już od 2 lat nie piję alkoholu, więc co najwyżej nachlał się mleka.

Hahaha i kto się śmieje ostatni kleszczu?

Równo tydzień później zauważyłam na nodze kwiatek-rumień. THE END. Od razu napisałam grupowego smsa, że mam boreliozę,

nie oczekuję litości i współczucia, muszę nauczyć się z tym żyć, już to zaakceptowałam, niech nikt mnie nie pociesza, niech wszyscy zajmą się swoim życiem, proszę się rozejść i nie myśleć o mnie...Nazajutrz gotowałam szczawiową  i myślałam: jakie to musi być cudowne uczucie

móc gotować szczawiową i nie mieć boreliozy...To jest aktualnie moje marzenie nr 1.

Wczoraj lekarz powiedział, że narazie boreliozy nie widzi, a za 5 tygodni mam sobie zrobić testy.

Lubię lekarzy, sprawiają, że czuję się bardzo, bardzo bezpiecznie. Nawet kiedy siłą wyprowadzają mnie z gabinetu.

 

22:26, psotny_wiatr
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 maja 2017

 

W sobotę sadziłam dalie.

#imidżmanagement

21:26, psotny_wiatr
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 maja 2017

 

Czytałam, że ludzie, którzy z własnej inicjatywy podejmują próby sprzątania lasów w przeważającej większości:

a) pochodzą z dużych ośrodków miejskich

b) posiadają wykształcenie wyższe

c) nadal noszą w sobie pytania, na które nie znaleźli jeszcze odpowiedzi.

 

21:16, psotny_wiatr
Link Komentarze (1) »
środa, 26 kwietnia 2017

sonda

Przygotowałam małą sondę: jedno pytanie, dwie odpowiedzi. Proszę o zaznaczenie właściwej. Dziękuję!

22:44, psotny_wiatr
Link Komentarze (2) »

 

Ten szampon mnie wykończy. 

20:07, psotny_wiatr
Link Komentarze (1) »
czwartek, 06 kwietnia 2017

 

 

 

Mój najnowszy zakup. Postać z powieści Dickensa.

20:49, psotny_wiatr
Link Komentarze (1) »
piątek, 30 grudnia 2016

 

W Nowym Roku 2017 spełnienia na każdym polu życzę

Wszystkim Czytelnikom.

 

 

23:21, psotny_wiatr
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 listopada 2016

 

 

 

 

Zachwyciła mnie muzyka, którą usłyszałam w kawiarni. Okazało się, że puszczał
ją kucharz ze swojego telefonu. Chciałam z nim porozmawiać i zapytać co to, ale kelnerka zagrodziła mi drzwi do kuchni mówiąc, że "kucharz teraz gotuje"...Tak jakby to wszystko wyjaśniało...Nie pomogły prośby, groźby, łzy w rękaw...najpierw mój rękaw, potem jej rękaw...

Spotkałam go tydzień później i powiedziałam: "to było tydzień temu, taka muzyka głównie bez słów". 


poniedziałek, 30 listopada 2015

 

Uroczyście obwieszczam, że zdałam egzamin teoretyczny. Za drugim razem..

W ośrodku w którym zdaje sie egzaminy na prawo jazdy można spotkać dwie grupy ludzi:

licealistów i panów, którym najwidoczniej zabrano prawo jazdy za jazdę pod wpływem...(ich lica są bardziej rumiane i wydają się

strzaskane wiatrem jakby mieszkali na Wichrowych Wzgórzach).

Ja trzymałam się z tą druga grupą, bo na tle licealistek wyglądałam jak ich wychowawczyni, z 25letnim stażem pracy w szkole.

 

Na pierwszym egzaminie zapytałam dziewczynę obok:

 

- który raz podchodzisz?

- drugi. A PANI?

 

A PANI? A PANI? A PANI? - rozległo się echem po całej sali...i wszyscy w tym momencie na mnie spojrzeli...i

zaczęli szeptać: no właśnie co ona tutaj robi? taka stara? pewnie zapiła...

więc w tym momencie wstałam i powiedziałam że ja robię prawko na PROM.  i to im zamknęło usta.

 

a potem pan prowadzący egzamin powiedział że prosi o ciszę

bo to jest jednak egzamin państwowy i że każdy ma prawo do niego podchodzić

bo w końcu wszyscy jesteśmy Dziećmi Bożymi... Nie jestem pewna czy użył akurat takich słów,

ale miało to mniej więcej taki sens.

 

 

W myślach złapałam więc tę dziewczynę za kudły i trzy razy uderzyłam jej twarzą w klawiaturę,

ale zrobiłam to tylko dlatego że mam problem z konstruktywnym wyrażaniem swojego gniewu...

 

 

 

W rezultacie rozwiązując ten pierwszy test uśmierciłam 5 osób, w tym jednego policjanta za którego

na szczęście udało mi się wytargować pół punktu (powiedziałam, że jest to wpisane w ryzyko zawodowe)

ale i tak zabrakło mi 1.5 żeby zdać.

Generalnie bardzo się denerwowałam rozwiązując ten test,

więc nie wyobrażam sobie jak będę się denerwować na praktycznym, szczerze mówiąc nie wiem

czy uda mi się zdać bez whisky...

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14