stat4u
niedziela, 22 marca 2009

 

 

 

Ostatni krzak mody, czyli rosnąca biżuteria

 

 

 

 

 

jpg

 

Projekt autorstwa Hafsteinn Juliusson. Jak czytamy na stronce (http://halsteinnjuliusson.com): rosnąca biżuteria to redefinicja współczesnych wartości, zderzenie biżuterii i ogrodnictwa, mody i życia. Kolekcja, jako eksperyment w przybliżaniu natury człowiekowi, przeznaczona jest dla mieszkańców metropolii.

 

 

 

Zainspirowana owym pomysłem powrotu do natury, postanowiłam pójść jeszcze jeden krok dalej i tak oto zrodził się pomysł na idealne nakrycie głowy w sezonie wiosna/lato 2009:


 jpg

 

Szyk i elegancja w cenie na każdą kieszeń. Z łatwością uda ci się znaleźć arbuz, który idealnie dopasujesz do swojego kształtu twarzy i fryzury. Co więcej, faktura arbuza pozwala na wyrycie na nim rozmaitych wzorów (dobra wiadomość dla fanów etno i orientu), co stwarza dodatkową okazję, aby wykazać się inwencją i nadać mu jeszcze bardziej indywidualny posmak.

Idealny na czas słoty i gradobicia.

 

 

czwartek, 26 lutego 2009

 

 

Moje kubkowe feng shui

 

 

 

Tak wygląda półeczka z kubkami w moim domku:


jpg

 

 

Kiedy wpatrzymy się w nią przez chwilę, bardzo łatwo udzieli się nam wrażenie niczym nie zakłóconego spokoju. Nie powinniśmy się jednak dać zwieść...

 

Otóż owa górna półeczka to swoisty mikrokosmos, który rządzi się własnymi prawami. Moje codzienne doświadczenia podpowiadają mi, że najważniejszy jest pierwszy moment, kiedy wstajesz rano i bezwiednie sięgasz po kubek. Ten, który wybierzesz powie Ci dużo o twoim nastroju i dniu, który masz przed sobą....

 

 

jpg

 

 Prawdziwa orgia barw i motylkowe szaleństwo. Gdybym miała wystawiać skwarki skrzatom, z pewnością robiłabym to w tym kubeczku. Sięgam po niego zawsze wtedy, kiedy jestem w doskonałym nastroju. Kocham siebie, kocham życie, kocham świat,  pana parkingowego, panią ze spożywczaka i inne dary losu. To na pewno będzie udany dzień, i już niedługo zrealizuję wszystkie swoje marzenia i wyjadę do Patagonii i Ziemi Ognistej.

 

 

jpg

 

Kubek o barwie przejrzałego awokado, do którego mam szczególny sentyment, bo przypomina mi tłuste lata spędzone w Anglii, kiedy brzuch był zawsze pełny, człowiek radośnie przepijał całą tygodniówkę, a za to co zostało kupował kubek w promocji, żeby sobie wmówić że już niedługo się ustatkuje i zacznie poważnie myśleć o założeniu rodziny.

 

 

 jpg

 

Idealne połączenie skandynawskiego chłodu i gorącego Południa. Kubeczek, który urzeka swoim surowym pięknem. Motyw choinki sprawia, że wszystko stapia się w ogólne wrażenie radosnego optymizmu i poczucia pełni życia, nawet jeśli nie masz ku temu żadnych powodów.

 

 

jpg

 

 

Kubek dobry na jeden z tych dni, w których po prostu idziesz do swojego zakładu pracy, o 15.00 odbijasz kartę i wracasz do domu. Od samego rana jestem niewyraźna, nie mam zdania, ciężko jest mi podejmować jakiekolwiek decyzje. Nie wiem czy założyć rajtuzy wełniane czy prążkowane. Włosy też mi się nie ułożyły i wyglądam jak Król Lew bez dodatkowej charakteryzacji.

 

 

jpg

 Kubek dodawany do herbaty Lipton. Połączenie komercji i sztuki. Doskonały w chwilach, kiedy doskwierają nam rozmaite bóle egzystencjalne. Pasuje zarówno do głębokich przemyśleń nad tajemnicą własnego jestestwa, jak i do przeglądania kolorowej prasy.

 

 

 jpg

 

Na co dzień jestem spokojna i nie wadzę nikomu, ale ten kolor wyraźnie wskazuje, że gdzieś tam głęboko mam w sobie coś z barbarzyńcy albo watażki z kongijskiej dżungli. 

Kubek ten może być również sygnałem, że coś wywoła w tobie negatywne emocje. Jeśli tak się stanie, spróbuj nimi odpowiednio pokierować, żeby nie wymknęły ci się spod kontroli, doprowadzając do niewłaściwych zachowań.

Idealny dla organów prawa i porządku albo cierpiących na chorobę dwubiegunową.

 

 

UWAGA! Nie próbuj oszukać losu i samego siebie i nie wystawiaj optymistycznych kubków w pierwszym rzędzie.


sobota, 07 lutego 2009

 

Nie zdejmę kapelusza,

czyli krótka rzecz o modzie.

 

 

 

1. Torba, Reserved. 69zł.

jpg

 


Już na pierwszy rzut oka widać, że torba nie jest wykonana ani z prawdziwej skóry, ani z końskiego włosia. Z racji jej dużej kubatury jest w niej sporo miejsca na książki, gazety, kserówki, teczki, segregatory, konfitury i - jak stwierdził mój znajomy- "można w niej wynosić telewizory z Saturna".


Ewidentny minus tej torby to wydłużony czas szukania w niej kluczy, komórki, portfela i czegokolwiek innego o średnicy mniejszej niż 10cm. Poza tym należy uważać, aby nie strącić mleka w supermarkecie i nie przewrócić nią dziecka sięgającego ci do pasa.


6/10. praktyczna, ale mało pomysłowa.

 


2. Sukienka, River Island. 150zł.


jpg

 


Sukienka ta uosabia ducha artystycznej cyganerii, idealna dla kogoś, kto lubi się bawić i żyje pełnią życia. Pasuje na imprezę, wesele, imieniny cioci, sylwestra czy nawet zwykłą domówkę robioną przez kogoś, kto akurat ma kaprys, aby każdy zaproszony założył coś zielonego.


7/10 punktów. plus za krój, oryginalność i wystrzałowość.

 


3. Sukienka, River Island. 250zł.


 

 

Ta sukienka mówi wyraźnie, że idę swoją drogą czynnego, uczynnego i użytecznego życia i jakikolwiek zamęt wewnętrzny jest mi obcy. Co prawda wyglądam w niej trochę jak redaktor naczelna dwutygodnika "Z życia parafii", ale dwie plastikowe wisienki niwelują ten efekt i nadają sukience bardziej rockendrolowy charakter.


8/10. plus za prostotę, szyk i elegancję. minus za wygórowaną cenę.

 

 

 

wtorek, 27 stycznia 2009

Odpowie Ci wiatr

 

 

Wczoraj napisał do mnie sam rzecznik prasowy Huraganu Wołomin (Wołomińskiego Klubu Sportowego) w bardzo pilnej sprawie. Otóż okazało się, że piłkarze owej drużyny są wiernymi czytelnikami mojego bloga, z wypiekami na twarzy wyczekują kolejnych notek i w ramach relaksu czytają je sobie między treningami. Niektórzy z nich przysłali mi nawet swoje fotki, a jeden otwarcie przyznał, iż moja skromna osoba zasiała w jego sercu delikatny niepokój..:)

 

Drużyna zwraca się do mnie z zapytaniem, czy wyraziłabym zgodę na zmianę nazwy klubu z "Huraganu Wołomin" na "Psotny Wiatr Wołomin". Chłopcom daleko jeszcze do ekstraklasy, a słowa "psotny wiatr" ponoć lepiej niż "huragan" oddają ich dynamikę gry, walkę o każdą piłkę i ruchliwość w środku pola.

 

 

A oto i zdjęcia chłopaków:

 

jpg

 


 

piątek, 02 stycznia 2009

O autorce obiecanych słów kilka:

 

 

Nazywam się Psotny Wiatr, mam 30 lat i pochodzę z Radomia..

 

jpg

 

 

gdzie na poczcie nigdy nie ma kolejek, a na dworcu bilety sprzedają koty:

 

 

jpg

 

 

                Na co dzień mieszkam i pracuję w Warszawie:

jpg

 

 


 

 

     Ubieram się w falbany:

 

jpg

 

 

albo grochy:

 


jpg

 

 

albo w falbany i grochy naraz:


jpg

 

 

 

Kupuję głównie na wyprzedażach i nie lubię marnotrawić jedzenia.

 

 


Mam włosy ścięte równiutko jak Jerzyk Kryszak:

 

 

 

 

i stopy jak Uma Thurman (oprócz ostatniego palca, który jest jednak bardziej nieśmiały):

 

 

jpg

 

 

 

Niczym kameleon wcielam się w różne gwiazdy kina:

 

 

wyglądam jak pirat z Karaibów:

 

 

 

 

 

 

Sharon Stone w Nagim Instynkcie:

jpg

 

 

 

Oleńka Billewiczówna w Potopie:

 

 

 

A w wolnych chwilach piszę blogaska, bo moje notki mnie bawią :)

 

 

 

 

22:16, psotny_wiatr , lanserka
Link Komentarze (39) »
wtorek, 16 grudnia 2008

psotny paparazzi:

 

 

 

Marian Opania w McDonald's.

 

 

23:52, psotny_wiatr , inne
Link Komentarze (18) »
piątek, 05 grudnia 2008

 

Kto ma lepszego stajla?


 

jpg

 

 

wdzianko wykonane z kaszmiru - symbolu luksusu i snobizmu. asymetryczne wycięcie na grzbiecie jest "odważne i romantyczne": nie tylko podkreśla talię pieska, świadczy również o jego zawadiackości i skłonności do eksperymentowania modą. pastelowy kolor wydłuża nogi.

 

 

 

jpg

 

sportowa bluza emanująca niewymuszoną elegancją podbiła psie serca tej jesieni. dobre rozwiązanie dla psiaków, które nie mogą się zdecydować: styl sportowy czy raczej casual. kolekcja z której pochodzi ta bluza, adresowana jest przede wszystkim do piesków nowoczesnych, wysportowanych i kochających taniec.

 

 


piątek, 28 listopada 2008

Dzisiaj rano kupiłam sobie w Tesco orchideę w promocji.

Ja prosta kobieta o mniszym usposobieniu i wrażliwości dziecka, właściwych każdemu, kto urodził się w Wiechetkach Dolnych, po prostu nie mogłam przejść koło tego kwiatu obojętnie.


Jak widać moja orchidea swoją obecnością wniosła też dużo ciepła i światła w życie przypadkowo napotkanych Warszawiaków:

 

czwartek, 27 listopada 2008

rozmowa z własną siostrą:


 

-czy będziesz komentować na moim blogasku?

-ciężko pracuję i nie mam czasu na głupoty.

-???

-to będą pierdolety nadziewane rodzynkami, a nie blog.

-myślałam że jesteśmy rodziną...

-....

piątek, 14 listopada 2008

raz raz

22:44, psotny_wiatr , inne
Link Komentarze (5) »
1 ... 11 , 12 , 13 , 14