stat4u
niedziela, 07 listopada 2010

 

 

Na wczorajszej imprezie przez przypadek zamieniłam się z kimś parasolkami..Ta, z którą wróciłam jest granatowa, ma napis IDEEN WELT, a tuż obok mały emblemat jelonka. Moja jest czarna i bez zbędnych udziwnień.

 

Nowego właściciela mojej parasolki proszę o kontakt.


Czasami cieszę się, że moja głowa jest przyczepiona, bo gdyby nie to, przykrym perypetiom z pewnością nie byłoby końca...

 

 


piątek, 05 listopada 2010

 

La Mia Dolce Vita, czyli jak będzie wyglądało

moje życie, kiedy już wyjdę za mąż

 

 

 

 

- pójdziemy razem do jego znajomych i przyjaciół, gdzie zostanę uściskana i wycałowana pośród okrzyków, że "oto wreszcie jestem" oraz "wreszcie się doczekaliśmy"


- od czasu do czasu będzie mi kupował jakiś upominek, żebym wiedziała, że nadal mnie kocha


- od czasu do czasu będę mu urządzała awanturę, żeby wiedział, że ciągle mi zależy


- będę mogła mówić: mój mąż, mojego męża, mojemu mężowi, moim mężem, o mój mężu!


- kategorycznie zabroni mi farbowania się na rudo


- jeśli  padnie ofiarą spisku, bez wahania stanę po jego stronie i będę go bronić jak lwica


- jeśli w naszym samochodzie popsuje się np. pasek rozrządu, on własnymi rękami będzie go naprawiał w ogrodzie za domem:


 

 

a ja w tym czasie będę czytać romanse w porośniętej dzikim bzem altanie


- każdego ranka będę mu opowiadać co mi się śniło


- a jeśli dnia którego popełnię jakieś głupstwo, to on powie, że nic się nie stało i tak naprawdę to wszystko JEGO wina, bo ostatnimi czasy nie okazywał mi dostatecznie uczucia, a nazajutrz dostanę piękny bukiet kwiatów


- jeśli jakiś Cygan będzie chciał mnie porwać, to on mnie obroni i nie pozwoli mu na to

 

 

piątek, 29 października 2010

 

Zeszłego poniedziałku wracałam z kina metrem, a naprzeciwko mnie usiadł bardzo przystojny mężczyzna. Moją uwagę przykuły delikatne rysy jego twarzy i emanujące z niej: łagodność oraz spokój (pomyślałam, że gdyby udało mu się złowić rybę, z pewnością wypuściłby ją z powrotem).

 

Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, kiedy w sobotę tydzień później zostaję zaproszona na imprezę.....spokojnie sobie siedzę na kanapie.....leniwie sączę drinka......rozmyślam nad istotą wszechrzeczy.....a tu nagle do pokoju wchodzi ON. Ten sam! Przysięgam!

 

Aż podskoczyłam z wrażenia i nie zastanawiając się długo (czyt. wcale) podbiegłam do niego  w uniesieniu wykrzykując:

 

 "A ja Ciebie widziałam w metrze w poniedziałek wieczorem jak wracałam z kina!"

 

(coś jak 4latek, który opowiada rodzicom jak to widział w przedszkolu klowna)

 

Nie przewróciłam go wprawdzie, ale .... jak tylko zobaczyłam jego minę gorzko żałowałam, że nie mam akurat w ręku bandżo, bo jestem przekonana, że gdybym w tym momencie zaczęła  grać  zaistniałe napięcie  zmniejszyłoby się co najmniej o połowę...jeśli nie więcej....

 

Okazało się, że a i owszem on ci to był i  nawet wracał z tego samego kina, ale był na innym filmie...oraz że ma na imię Patryk i jest architektem... itp.. itd..

 

Po  krótkiej wymianie uprzejmości ulotniłam się jak kamfora pomstując w duchu na swoją impulsywność i marząc  o ogromnym, wyciszającym zmysły drinku...

 

Dziś rozpatrując ten akt brawury na chłodno zakładam, że Patryk mógł dojść do następujących wniosków:

 

Ta kobieta rzadko rozmawia z mężczyznami/rzadko chodzi do kina/rzadko jeździ metrem

albo

Ta kobieta rzadko rozmawia z mężczyznami + rzadko chodzi do kina + rzadko jeździ metrem

 

co oczywiście jest NIEPRAWDĄ! Powiedzmy to sobie szczerze. Bo przecież wiadomo, że nie chodziło wcale o patrykowe delikatne rysy tylko o to, że mam pamięć tak dobrą jak afrykański słoń, a to nigdy nie przestanie mnie zadziwiać...

 

 

środa, 08 września 2010
Notka dedykowana trzem ogorzałym Turkom.

 

 

Korzystając z przepięknej słonecznej pogody i wielce pozytywnej aury postanowiłam nie gotować dzisiaj obiadu z 3 dań tylko udać się w miasto i spożyć mój ulubiony kebabish w jednej z malowniczych bud na rogu Marszałkowskiej i Królewskiej. Kto mnie zna, ten wie, że ta decyzja nie przyszła mi lekko, gdyż (moim skromnym zdaniem) kebaby są:


a) niezdrowe

b) mało kobiece


i po spożyciu zalegają w żołądku przez co najmniej półtora tygodnia (chyba że się je jada po imprezie, nad ranem i w dobrym towarzystwie, w połączeniu z alkoholem rozkładają się szybciej, tak czytałam ostatnio w The Scientist)

 


Wyobraźcie więc sobie moje zdziwinie, kiedy to maszerując dziarskim krokiem wyłoniłam się  zza rogu i spostrzegłam, że ten czarujący przybytek został...zrównany z ziemią, teren zaorany i obsiany bylinami po same pachy! W samym sercu Warszawy!



Czy ktoś się mnie pytał o zdanie? Nie było mnie raptem 2 miesiące, a tutaj na powitanie taki cios... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie zdążyłam się pożegnać  z pracującymi tam trzema przemiłymi Turkami.

 


wtorek, 07 września 2010

Już od jakiegoś czasu (nawet przed tym jak po długiej i wyczerpującej refleksji udało mi się wreszcie sprecyzować swoją target group w tytule bloga) dostaję emaile od moich wiernych czytelniczek z zapytaniem: "A czy na portalach randkowych można dziś spotkać prawdziwie wartościowego mężczyznę?"


Nie mając w tej materii żadnego doświadczenia postanowiłam przeprowadzić mały research (oczywiście pod kryptonimem) :

 


 

 

 

O rezultatach tego arcyciekawego eksperymentu już wkrótce.


piątek, 03 września 2010

 

W miejsce tradycyjnej notki z postanowieniami (w ramach corocznego cyklu "Zaczynam nowe życie") moja bardzo osobista lista rzeczy, których z pewnością nie zrobię nie tylko w nadchodzącym sezonie Jesień/Zima, ale w ogóle przed śmiercią:

 

 

- nie zapiszę się na lekcje salsy

- nie wyjdę za obcokrajowca

- nie zrobię sobie zdjęcia na rowerze i nie wrzucę go na facebook

- nie pójdę na solarium

- nie zostanę królową

- nie zrobię sobie tatuażu

- nie przeprowadzę się do Pomiechówka

- nie zagram w bollywoodzkim filmie

- nie upiję się do nieprzytomności

-nie zakocham się w mężczyźnie, który robi błędy ortograficzne

- nie zrobię sobie sztucznych paznokci

- nie zapuszczę włosów po pas

- nie zemdleję z miłości

- nie nauczę się grać na kontrabasie

- nie zostanę instruktorką fitness

- nie zrobię szpagatu

- nie zagram pazia w teatralnym przedstawieniu


 

niedziela, 29 sierpnia 2010
...

Sezon ogórkowy już wkrótce zostanie odwieszony.

Prosimy o pozostanie przy odbiornikach.

17:11, psotny_wiatr , inne
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 sierpnia 2010
...

Niniejszym uroczyście otwieram sezon ogórkowy na blogu! Do odwołania.

Nowych czytelników odsyłam do notek archiwalnych, stałych na spacer po kwiecistej łące.

13:07, psotny_wiatr , inne
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 sierpnia 2010
...

     Mając w sobie niezgodę na wszelkie przejawy niesprawiedliwości gorąco protestuję przeciwko jawnej dyskryminacji niektórych kobiet na rynku pracy i wnoszę o stworzenie programów i rozwiązań mających na celu wyrównywanie ich szans, a tym samym zapobieganie ich zawodowemu i społecznemu wykluczeniu.

 

 

 

sobota, 31 lipca 2010
Nie zdejmę kapelusza, czyli krótka rzecz o modzie plus zabawa konkurs.

 

 

 

 

hmm czy ktoś pamięta jeszcze Crystal z Dynastii?

 

 



za dużo czerwonego. poza tym, gdzie można się pokazać w takiej sukience oprócz niedzielnej mszy świętej albo imienin u cioci?

 

 



 

 

 


nudna i za bardzo przylega do ciała. Samantha z "sex and the city" w takich chodzi.

 


 


ee Freddie?

 




 

ta sukienka najprawdopodobniej wspiera akcję: "Bądź widoczny na drodze".

 

 


 

 

A teraz obiecana zabawa konkurs.


Pytanie brzmi:

"Do jakiej postaci literackiej i filmowej nawiązuję na wszystkich tych zdjęciach?"

Odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzach (nie trzeba się logować).

 


 

Aktualizacja: mała podpowiedź: jest to mężczyzna.