stat4u
piątek, 30 grudnia 2016

 

W Nowym Roku 2017 spełnienia na każdym polu życzę

Wszystkim Czytelnikom.

 

 

23:21, psotny_wiatr
Link
czwartek, 03 listopada 2016

 

 

 

 

Zachwyciła mnie muzyka, którą usłyszałam w kawiarni. Okazało się, że puszczał
ją kucharz ze swojego telefonu. Chciałam z nim porozmawiać i zapytać co to, ale kelnerka zagrodziła mi drzwi do kuchni mówiąc, że "kucharz teraz gotuje"...Tak jakby to wszystko wyjaśniało...Nie pomogły prośby, groźby, łzy w rękaw...najpierw mój rękaw, potem jej rękaw...

Spotkałam go tydzień później i powiedziałam: "to było tydzień temu, taka muzyka głównie bez słów". 


22:18, psotny_wiatr , dzień z życia
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 30 listopada 2015

 

Uroczyście obwieszczam, że zdałam egzamin teoretyczny. Za drugim razem..

W ośrodku w którym zdaje sie egzaminy na prawo jazdy można spotkać dwie grupy ludzi:

licealistów i panów, którym najwidoczniej zabrano prawo jazdy za jazdę pod wpływem...(ich lica są bardziej rumiane i wydają się

strzaskane wiatrem jakby mieszkali na Wichrowych Wzgórzach).

Ja trzymałam się z tą druga grupą, bo na tle licealistek wyglądałam jak ich wychowawczyni, z 25letnim stażem pracy w szkole.

 

Na pierwszym egzaminie zapytałam dziewczynę obok:

 

- który raz podchodzisz?

- drugi. A PANI?

 

A PANI? A PANI? A PANI? - rozległo się echem po całej sali...i wszyscy w tym momencie na mnie spojrzeli...i

zaczęli szeptać: no właśnie co ona tutaj robi? taka stara? pewnie zapiła...

więc w tym momencie wstałam i powiedziałam że ja robię prawko na PROM.  i to im zamknęło usta.

 

a potem pan prowadzący egzamin powiedział że prosi o ciszę

bo to jest jednak egzamin państwowy i że każdy ma prawo do niego podchodzić

bo w końcu wszyscy jesteśmy Dziećmi Bożymi... Nie jestem pewna czy użył akurat takich słów,

ale miało to mniej więcej taki sens.

 

 

W myślach złapałam więc tę dziewczynę za kudły i trzy razy uderzyłam jej twarzą w klawiaturę,

ale zrobiłam to tylko dlatego że mam problem z konstruktywnym wyrażaniem swojego gniewu...

 

 

 

W rezultacie rozwiązując ten pierwszy test uśmierciłam 5 osób, w tym jednego policjanta za którego

na szczęście udało mi się wytargować pół punktu (powiedziałam, że jest to wpisane w ryzyko zawodowe)

ale i tak zabrakło mi 1.5 żeby zdać.

Generalnie bardzo się denerwowałam rozwiązując ten test,

więc nie wyobrażam sobie jak będę się denerwować na praktycznym, szczerze mówiąc nie wiem

czy uda mi się zdać bez whisky...

 

21:59, psotny_wiatr , dzień z życia
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 października 2015

 

 

Mój siostrzeniec do mojej siostry: "Mamo, podobna do cioci Moniki!"

 

 

18:20, psotny_wiatr , dzień z życia
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 stycznia 2015

 

Pretty Wo-men


 

Kiedy jakiś czas temu moja koleżanka wychodziła za mąż, mimo że to nie na moich barkach spoczywał obowiązek zapewnienia jej niezapomnianego, pełnego wrażeń wieczoru panieńskiego, do głowy przyszedł mi świetny pomysł: wymyśliłam, że poproszę moich kolegów, aby przyszli na ten wieczór panieński i zaśpiewali jej jakąś fajną piosenkę np."Pretty Woman"...przebrani za baletnice...w szpilkach.



Spośród wszystkich swoich znajomych starannie wyselekcjonowałam czterech, którzy mieli stworzyć ten girls band, każdy z lekkim zacięciem artystycznym, wydawałoby się niezbędnym do pomyślnego przeprowadzenia całego przedsięwzięcia.

Znaleźli się wśród nich: grafik, malarz, fotograf oraz inżynier dźwięku, który nie tylko zorganizowałby nam podkład muzyczny z odpowiednią linią melodyczną, ale tak się szczęśliwie składa, że potrafi również dobrze śpiewać (!!!)... Chociaż szczerze mówiąc trochę obawiałam się czy tym śpiewem nie będzie ich za bardzo rozpraszał w tańcu...ale ostatecznie zdecydowałam się podjąć takie ryzyko.



Napisałam do nich emaila stosując najefektywniejsze techniki wywierania wpływu:


- napisałam, że sama przygotuję wszystkie atrybuty i uszyję im spódniczki z delikatnej siateczki

- sami będą mogli wybrać sobie buty i imię

- jeśli chcą zachować dyskrecję przygotuję im maski i peruki...na specjalne życzenie gratisowo mogę dorzucić szarfę albo laskę zakończoną złotą gałką ...

- nie musimy spotykać się na próby tego wystąpienia, bo ponieważ spódniczki będą falbankowe wszelka improwizacja w tym wypadku będzie przemawiała tylko i wyłącznie na ich korzyść...

Na końcu dodałam, że choćby mnie przypalano rozżarzonym żelazem, nikt nigdy nie dowie się kim były baletnice...



Czekając na odpowiedź wyobrażałam sobie jak biją się między sobą o najwyższe szpilki. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna: każdy z nich odpisał mi zdawkowym "nie"...bez ŻADNEGO uzasadnienia swojej odpowiedzi.

Nie wiedziałam w czym rzecz. Może niedostatecznie nakreśliłam im charakter postaci? A może szpilki i strusie pióra na wzorzystym tiulu niekoniecznie stanowią elementy ich życiowego planu?

Byłam gotowa to uszanować  i pójść na ustępstwa dlatego napisałam, że ostatecznie nie muszą wkładać szpilek, ewentualnie chętni mogą na palcach nóg pozawieszać dzwonki jak za czasów średniowiecza...bo jest też taka możliwość... 

Niestety, mimo systematycznie ponawianych prób wywierania nacisku nie udało mi się ich przekonać, więc w końcu stwierdziłam, że nie będę nikogo uszczęśliwiać na siłę...


Tak więc zawiódł czynnik ludzki i wieczór panieński odbył bez udziału baletnic w szpilkach, ale pomysł zaczął żyć własnym życiem, a ja bardzo chciałam zobaczyć na żywo to, co tak wyraźnie widziałam oczami wyobraźni.


Dlatego nie ustawałam w poszukiwaniach mężczyzny na którego pasowałby ten oto pantofelek:

 

 

a kiedy poznawałam jakiegoś fajnego faceta mówiłam:


"Cześć! Mam na imię Monika. Czy chciałbyś pójść do mnie i przebrać się za baletnicę? W szpilkach?"


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję wszystkim baletnicom za zdjęcia i świetną zabawę, imiona baletnic w kolejności alfabetycznej to: Azzurra, Conchita, Leticia, Lulu, Maura i Pabletta.

Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w ten 'projekt' za cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.


Życie pokazuje, że każdy, kto wchodzi ze mną w dłuższy kontakt prędzej czy później musi skończyć jako św.Franciszek.

niedziela, 27 lipca 2014

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

 

 

 

 

- czy masz ochotę przejechać się na Mazury i obejrzeć na żywo WRC?

- co to?

- World Rally Championship

- rajd?

- rajd.

- a kto będzie jechał?

- najlepsi kierowcy z całego świata,  w tym Kubica.

- no nie wiem, to chyba nie do końca jest moja bajka...

- no chodź, odpoczniesz sobie od Warszawy...

 

 

 

 

 

 

poodychasz świeżym powietrzem...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

- a będzie tam jakiś rezerwat przyrody?

- na Mazurach? jasne, że tak...

 

 

 

- co jeszcze dzisiaj będziemy robić?

- jeszcze jeden odcinek, potem pojedziemy do parku i będziemy wracać do domu.

- naprawdę pojedziemy do parku?

- no tak.

- fajnie...ciekawe czy zobaczymy jakieś czaple.

- jakie czaple?

- siwe.

- jedziemy do parku serwisowego...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

'And the rest is rust and stardust'

 

 

 

W malinowym chruśniaku

 

 

 

23:26, psotny_wiatr
Link Komentarze (5) »
piątek, 21 lutego 2014

 

 

2 tygodnie temu jechałam autobusem miejskim w Radomiu kiedy ni z tego, ni z owego trafił mnie sycylijski piorun: spostrzegłam mianowicie bardzo przystojnego mężczyznę, który wyglądał niemalże jak James Bond...mimo, iż miał na sobie czarną kurtkę, siwą bluzę i plecak...

 

Stał do mnie najpierw tyłem, a potem coraz bardziej bokiem bo w pewnym momencie zauważył, że mu się przyglądam, jednak kiedy później usiłował nawiązać ze mną kontakt wzrokowy ja udawałam, że go nie widzę...że wcale mi się nie podoba...że nie jestem zainteresowana...że jestem bardzo zajęta patrzeniem się w okno...a w ogóle to w domu czeka na mnie mąż i dlatego spojrzałam się tylko jeden raz i więcej razy już nie mogę...itd.


Kiedy wysiadł z autobusu stanął na przystanku na przeciwko mojego okna i spontanicznie uśmiechnęliśmy się do siebie...

Ach, cóż to była za piękna chwila...


Byłam w drodze do swojej siostry, opowiedziałam jej więc o całym zajściu, a co ona skomentowała: "czytasz za dużo książek i nie za bardzo potrafisz się odnaleźć kiedy przytrafia się prawdziwe życie..."


I chyba jest w tym trochę prawdy, bo szczerze mówiąc nigdy bym nie przypuszczała, że Książę z Bajki albo syn św. Mikołaja może jeździć autobusem...Zawsze wyobrażałam go sobie w różanym ogrodzie...

 

Byłam zła na siebie i obiecałam sobie, że to był ostatni raz kiedy tak się zachowałam, a żeby złagodzić ból straconej szansy zamieściłam ogłoszenie na spotted:


 

 

 

 

Tajemniczy mężczyzna jednak nie odezwał się...a ja pocieszam się, że na szczęście nie jestem jedyną kobietą, która zamieszcza w internecie takie ogłoszenia...

 

 

 

 

poniedziałek, 06 stycznia 2014

 

Moje postanowienia noworoczne na rok 2014:


1. Codziennie zjem jednego buraka (w ramach walki z chlorozą, niedokrwistością).


Zmotywował mnie do tego mój brat, który powiedział, że muszę uważać żeby przypadkowo nie uciąć sobie drzemki w kostnicy, bo mogłabym z niej już nie wyjść...

 

2. Codziennie będę chodzić wokół bloku systematycznie zwiększając ilość okrążeń.

 

3. Na wsi będę uprawiać swój własny zagon warzywny (patrz wyżej: burak).

 

4. Odmawiam smucenia się z jakiegokolwiek powodu albowiem "duch sfrasowany wysusza kości" (patrz wyżej: kostnica).

 

5. Będę spędzać więcej czasu z moim siostrzeńcem, który zaczął mnie mylić z krową i zamiast "ciocia Mo" woła na mnie "ciocia Muu".

 

6. Będę się bawić swoim nowym hobby, ale to niespodzianka.


Czy ktoś z czytelników domyśla się co może być moim nowym hobby?

(Uprzedzam, że nie jest to przystojny, inteligentny i zabawny mężczyzna....)


21:50, psotny_wiatr
Link Komentarze (4) »
czwartek, 14 listopada 2013

 

 

Happy Birthday Mr. President !

 

 

 

 

 

 

23:01, psotny_wiatr
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15