stat4u
poniedziałek, 23 września 2013

 

 

 

Ślub księżniczki Monic i Rodżera

(backstage)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ostatnie chwile na wolności...torebka od Louis Vuitton:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

\

 

 \

\

 

 

 

\

 

 

 

\

 

 

 

 

 

\

 

 

 

\

 

 

 

 

 

 

ja i Duszek Kacperek:

 

 

 

Charlie's Angels

\

 

 

 

 

 

 

\

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 31 października 2012

 

 

Ażeby się odstresować bardzo lubię zażywać kąpieli. Dziś wieczorem leżałam w wannie, w pustym mieszkaniu, kiedy nagle ni z tego, ni z owego rozległa się skądś muzyka: "Skyfall" Adele.


Słyszałam ją bardzo wyraźnie, w momencie uświadomiłam sobie więc, że nie dochodzi ani z piętra wyżej, ani z piętra niżej tylko prosto z mojego mieszkania...w którym nikogo nie ma, w którym telewizor jest wyłączony, tym bardziej radio.


Zamarłam i poczułam się jakby koń kopnął mnie w brzuch, ponieważ byłam pewna, że w mieszkaniu jest włamywacz i najwyraźniej zapomniał wyłączyć swojej komórki, co za ciapa, teraz już nie ma wyjścia, teraz musi mnie albo zastrzelić albo utopić,a ja jestem sama i nie mam się czym bronić...


Powoli osiągałam już fazę migotania przedsionków, jednak co ciekawe Adele nadal nie przestawała śpiewać...Po chwili  jednak moja ciekawość wzięła górę i stwierdziłam, że uchylę tylko lekko drzwi i zobaczę co się dzieje...Najwyżej pobiegnę w ręczniku do drzwi i może w locie mnie nie zastrzeli...


Okazało się, że kwiat polskiej młodzieży zebrał się na moim piętrze, pod moimi drzwiami i najwidoczniej puszczali sobie muzykę z komórek...


Także może nie za bardzo mnie ta kąpiel odstresowała, ale w głębi serca czuję się jak nowonarodzona, ponieważ dostałam od życia jeszcze jedną szansę i na pewno jej nie zmarnuję...


niedziela, 08 stycznia 2012

 

 

Jak dobrze napisać postanowienia noworoczne?


 

 Kluczem do sukcesu jest tutaj dobre planowanie:


-postawić sobie cel

-zrobić listę kroków niezbędnych do jego realizacji

-wykonać owe kroki

-odpocząć

 

 

1. Po pierwsze primo postawione przez nas cele nie mogą konkurować ze sobą. Dlatego lepiej nie planować w tym samym czasie rzucenia palenia ORAZ schudnięcia, jako że nasze pokłady energii i siła woli są ograniczone i z pewnością nie starczy ich na obydwa zamierzenia.


2. Załóżmy, iż w nowym roku postanawiamy "poznać tajemnicę światłocieni malarzy holenderskich". Ów plan jest mało precyzyjny, a przy tym tak ambitny, iż może w nas budzić podświadomy lęk, z którym najłatwiej sobie poradzimy odkładając jego realizację w nieskończoność.


Zupełnie inaczej będą się sprawy miały kiedy postanowimy: "wykonać telefon i zapisać się na kurs rysunku i malarstwa". Proszę mnie źle nie zrozumieć: nie chodzi o wybranie drogi najmniejszego oporu, ale o wprowadzanie poczucia rzeczywistości do naszego bezpiecznego świata fikcji i złudzeń.

 

 

3. Kolejna kwestia, której musimy stawić czoła to decyzja czy dokładnie planujemy każdy dzień czy obieramy sobie cel np. na konkretny miesiąc. Ponieważ w życiu rzadko wszystko idzie zgodnie z planem (o czym my kobiety na skraju wiemy aż nadto dobrze) możemy być pewne, że jakiekolwiek niedociągnięcia z naszej strony z pewnością nie podziałają na nas kojąco, a wręcz przeciwnie: będą przyczyniać się do naszego rozgoryczenia, a w najgorszym przypadku doprowadzą do rezygnacji z wszelkich planów  i zaniku wiary w siebie.


Dlatego niezwykle ważnym jest, abyśmy zawczasu spojrzały na nasz plan z pozycji  proroka i przepowiedziały, kiedy los będzie nam sprzyjał (wtedy bez wyrzutów sumienia pozwalamy sobie na dodatkową frywolność), a kiedy możemy napotkać rozmaite rafy, których ominięcie będzie wymagało od nas dodatkowej porcji energii i skupienia.

 


4.  Małe, dokładnie sprecyzowane cele są łatwiejsze do realizacji, więc częściej będziemy się radować i czuć dumne ze swoich osiągnięć, co doda nam dodatkowej motywacji do kolejnych zamierzeń (jest to prawdą również z punktu widzenia psychologii głębi, co udowodniono nieraz na szczurach i krowach mlecznych).

 


piątek, 03 września 2010

 

W miejsce tradycyjnej notki z postanowieniami (w ramach corocznego cyklu "Zaczynam nowe życie") moja bardzo osobista lista rzeczy, których z pewnością nie zrobię nie tylko w nadchodzącym sezonie Jesień/Zima, ale w ogóle przed śmiercią:

 

 

- nie zapiszę się na lekcje salsy

- nie wyjdę za obcokrajowca

- nie zrobię sobie zdjęcia na rowerze i nie wrzucę go na facebook

- nie pójdę na solarium

- nie zostanę królową

- nie zrobię sobie tatuażu

- nie przeprowadzę się do Pomiechówka

- nie zagram w bollywoodzkim filmie

- nie upiję się do nieprzytomności

-nie zakocham się w mężczyźnie, który robi błędy ortograficzne

- nie zrobię sobie sztucznych paznokci

- nie zapuszczę włosów po pas

- nie zemdleję z miłości

- nie nauczę się grać na kontrabasie

- nie zostanę instruktorką fitness

- nie zrobię szpagatu

- nie zagram pazia w teatralnym przedstawieniu


 

poniedziałek, 19 października 2009


Ja niżej podpisana niniejszym postanawiam, że ....

 

1. będę prowadzić tryb życia zgodny z ideałem średniowiecza (podział na vida contemplativa i vida activa)

2. przestanę żyć w świecie fantasy, zstąpię do rzeczywistości

3. codziennie zjem obiad. ciepły

4. poczytam o sposobach pozyskania dochodu pasywnego

5. pozyskam źródło dochodu pasywnego

6. kupię tablicę korkową i powieszę ją w kuchni

7. spróbuję stworzyć związek z kimś ze świata realnego

8. poszukam odpowiedzi na pytania:

- kim jestem?

- dokąd zmierzam?

9. będę wychodzić więcej na dwór.

10. będę czytać magazyny psychologiczne i zwrócę szczególną uwagę na takie zagadnienia jak:

- "W życiu możesz wybierać"

-"Jak być konsekwentnym a jednocześnie serdecznym i spontanicznym"

- "Przekroczyć narcyzm"

11. swoje obecne credo "Jutro nie umiera nigdy" zamienię na "Co masz zrobić jutro, zrób wczoraj".