stat4u
piątek, 22 lutego 2013

 

 

Drogie Czytelniczki i Czytelnicy,


 

Z głębokim żalem zawiadamiam, iż nie uszedł mojej uwadze fakt, iż kilkanaście osób nie zalicza się już w poczet fanów mojego bloga i Kota na facebook'u...


W momencie największej popularności liczba ta wynosiła 47 osób, na chwilę obecną liczba ta wynosi 31 wraz ze mną (mimo, iż facebook pokazuje inaczej) tak więc 16 osób (o ile dobrze liczę) bez słowa pożegnania, z dnia na dzień zrezygnowało z dalszej subskrypcji mojej twórczości...

 

Tym, którzy odeszli chcę powiedzieć, że czuję dzisiaj ogromny wyłom i ból, na który składają się:


- moje mocno nadwyrężone ego

- słabe nerwy

- fakt, że ja i Kot bardzo, ale to bardzo ciężko znosimy odrzucenie


jak również to, że nad popularność bloga i statystyki (które nieuchronnie na tym ucierpią) zawsze przedkładałam czynnik ludzki i tak jak powiedziałam w swoim ostatnim wywiadzie (patrz: kategoria wywiady) zawsze wyobrażałam sobie nas wszystkich w jednym pokoju i traktowałam Was jak swoją rodzinę, a nawet więcej niż rodzinę, bo moja rodzina w ogóle nie chce czytać mojego bloga (ponoć wystarcza im w zupełności, że muszą znosić mnie na co dzień) co oczywiście znalazło swoje gorzkie potwierdzenie w tym, że pośród tych 16 zbiegłych osób są również członkowie mojej najbliższej rodziny (!!!) także Święta Wielkanocne zapowiadają się w tym roku ciekawie i na pewno będziemy mieli o czym rozmawiać przy stole...

 

Tym, którzy zostali i nigdy im nawet przez myśl nie przeszło, że mogliby opuścić mnie i Kota chcę powiedzieć, że w moim przypadku jest odwrotnie niż w biblijnej przypowieści o zaginionej owcy, a mianowicie nawet gdyby któreś z tych uchodźców postanowiło jednak wrócić i tak nieporównywalnie bardziej cieszą mnie 30 wierne owce (razem i każda z osobna) które się nigdy nie zabłąkały :)

 

Z poważaniem,

Psotny Wiater


22:19, psotny_wiatr , apel, odezwa
Link Komentarze (29) »
czwartek, 16 grudnia 2010

 


Odkąd ostatnimi czasy blog zyskał troszkę na popularności, ze wszystkich stron poddawana jestem różnorakim naciskom: nowo poznani mężczyźni pytają, kiedy ich wreszcie opiszę, brat stryjeczny pyta, czy nie mogłabym zamieścić tutaj ogłoszenia, bo ma do sprzedania powypadkowe AUDI rocznik 2003, a cała reszta regularnie dopytuje się: "kiedy będzie nowa notka?" albo  "o czym będzie nowa notka? kiedy będzie?"


 

Otóż nie wiem "kiedy będzie nowa notka", bo chociaż bardzo lubię pisać "nowe notki", nie da się ukryć, że na co dzień jestem zwykłym wyrobnikiem zmuszonym trwonić swój czas i energię pracując na swój byt,  i nie mogę jej zogniskować na to, co w życiu naprawdę ważne (pisanie bloga, rozmyślanie nad istotą wszechrzeczy, taniec w strugach deszczu).


 

Także korzystając ze sposobności w tym miejscu uprasza się wszystkich o natychmiastowe zaprzestanie wywierania na mnie jakiejkolwiek presji, gdyż to do niczego nie prowadzi, a wprost przeciwnie: sprawia, że automatycznie wchodzę wtedy w tryb blokady

i .... po ptokach.

 


Nie ukrywam, że bardzo bym chciała rzucić pracę, mieć znacznie więcej wolnego czasu i utrzymywać się np. ze sprzedaży butelek (ewentualnie na wiosnę otworzyć mały straganik z lawendą na mole) i choć na pierwszy rzut oka pomysł ten wydaje się iście szalony, żeby było zabawniej dokonałam dokładnych kalkulacji w excelu, i niestety, odpowiedź jest jasna: nie będę się mogła z tego utrzymać...


Ażeby się upewnić liczyłam nawet kilka razy, bo matematyka nigdy nie była moją mocną stroną. Płat mózgowy odpowiedzialny za całki, różniczki, cosinusy i logiczne myślenie uległ w moim przypadku skarłowaceniu...zakładając optymistycznie, że w ogóle kiedykolwiek istniał... osobiście bardziej skłaniam się ku teorii, że kiedy dobry Pan Bóg rozdawał płaty, a wszyscy stali i bez szemrania czekali  w kolejce na swój przydział, ja w tym czasie przebierałam w przecenionych stanikach...także pretensje mogę mieć tak naprawdę tylko do siebie.

 


01:30, psotny_wiatr , apel, odezwa
Link Komentarze (18) »