stat4u
niedziela, 22 stycznia 2012

 

 

O ekonomii bycia suką

 

 

 

 

Na samym wstępie kilka słów egzegezy: kim jest suka?


 

Suka-kobieta, która jest dla nas niedostatecznie miła


 

Chociaż oczami wyobraźni już widzę wasz sprzeciw: "zbyt ogólne", "nie wiesz nic o sukach", "łeee", "prześlizgujesz się tylko po powierzchni zjawiska" jestem głęboko przekonana, iż tylko taka definicja może pomieścić w sobie wewnętrzną wielowymiarowość kobiety określanej mianem suki tudzież biczy (zapożyczenie z angielskiego "the bitch").

 

Czy bycie suką się opłaca?

 

Koniec końców tak, ponieważ zazwyczaj otrzymuje ona to, do czego dąży. Dzieje się tak po części dlatego, iż mimo, że nie można odmówić jej fantazji, suka z pewnością nie ma marzycielskiego usposobienia i nie buja w obłokach, co generalnie sprzyja realizacji postawionych sobie celów (patrz notka poniżej o postanowieniach noworocznych).


 Czy bycia suką można się nauczyć?

 

W celu odpowiedzi na to pytanie posłużę się przykładem, a mianowicie wyobraźmy sobie poniższą sytuację:


Przy śniadaniu nasz mąż uświadamia sobie, iż w swoim roztargnieniu zapominał wczoraj wziąć z samochodu swoją sztuczną nogę i w związku z tym prosi nas, abyśmy mu ją przyniosły. Tak się akurat składa, iż:

 

a) na dworze leje jak z cebra


b) właśnie się wysztafirowałyśmy i po wielokrotnych wysiłkach udało nam się wreszcie ułożyć włosy


c) pod wpływem wilgoci nasze włosy nie tylko rozpierzchają się na wszystkie strony, ale dodatkowo kręcą się, w związku z czym wyglądamy jak kalafior


Co w takiej sytuacji robi suka? Oczywiście stanowczo i kategorycznie odmawia. Nie pozwala, aby deszcz i czyjeś zachcianki zdeformowały jej fryzurę i potrzebę znaczenia.

 

Co takiego robimy my (o których nikt nigdy nie powiedziałby"suka")? Współczucie, chęć pomocy, potrzeba odwzajemnienia wyświadczonej nam przysługi, być może nawet poczucie winy, wszystko to sprawia, że wybieramy nastawienie prospołeczne i schodzimy na dół wracając ze sztuczna nogą pod pachą i kalafiorem na głowie, czując rozgoryczenie i niesmak do samych siebie.


Takie przykłady można mnożyć, a wszystkie sprowadzają się do faktu, iż: jeśli jesteśmy wrażliwe, otwarte i miłe w obejściu, a przy tym spójne wewnętrznie, bardzo trudno nam będzie "na zawołanie" przedzierzgnąć się w kogoś o skórze nosorożca, czyli w sukę.

 

Jej siła, niezależność i indywidualizm są na pewno godne pozazdroszczenia i uważam, że w ramach rozwoju osobistego każda z nas powinna odkryć w sobie pierwiastek biczy, jednak nie łudźmy się: prawdziwa "moc obalająca" zawsze pozostanie po stronie tych, którym przychodzi to z łatwością, w sposób całkowicie niewymuszony.


 

piątek, 07 stycznia 2011

 

 

Studium osobowości analnej na przykładzie wiersza Juliana Tuwima pt. "Spóźniony słowik"

 

 

 


 


Mimo, iż głównym bohaterem powyższego utworu jak sama nazwa wskazuje jest ptactwo, jego uniwersalna symbolika i wymowa pozwala nam go odnieść do dowolnie wybranej przez nas płaszczyzny bytu.


Tematem wiersza jest zaburzona motoryka związku pani Słowikowej z tytułowym panem Słowikiem, a za główne przyczyny tego stanu rzeczy uznać należy:


a) paranoję pani Słowikowej

b) niewykształconą potrzebę autonomii/indywiduacji niezbędną do budowania i pogłębiania własnej tożsamości u pani Słowikowej

c) nierozważne zachowanie pana Słowika (patrz termin kliniczny: "mężczyzna nieodpowiedzialny" )



Choć bohaterka wiersza otwarcie przyznaje się do własnej zgryzoty, inne kobiety na jej miejscu nigdy by do tego nie dopuściły ("Niech on sobie nie wyobraża, że się o niego martwię...Mam ważniejsze rzeczy na głowie...").

 


Trudno też oprzeć się wrażeniu, iż owe wyczekiwanie sprawia pani Słowikowej przyjemność...Przyjemność, którą zwiększyć może tylko sam powrót pana Słowika...Dopiero wtedy poczuje się ona doceniona/wartościowa/kochana, dopiero wtedy poczuje, że naprawdę żyje.

 


Niekiedy jednak los płata figle i oczekiwana zwyżka nastroju nie następuje...

 


Jaki z tego morał?

Wspaniale jest cieszyć się uwagą pana Słowika, ale nie jest ona absolutnie niezbędna do szczęścia...

 


Praca domowa:

Odpowiedz na pytanie:

Gdzie tak naprawdę podziewał się pan Słowik?

 

 

czwartek, 20 maja 2010

 

 

 

Smutna Kobieta

 

 

 

Smutną kobietę łatwo rozpoznać po:


a) kamiennej twarzy

b) stałych komunikatach typu:


"Czuję się jakby mnie ktoś kołem połamał"

"Szukam oprawcy, który mnie dobije"

"Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam"

"Boże spraw, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce"

"A ja jestem proszę pana na zakręcie"


Oburzeniem napawa fakt, że niektóre spośród Smutnych Kobiet  nie są smutne w prawdziwym tego słowa znaczeniu, tylko symulują nieszczęście i boleść, ażeby uzyskać w ten sposób naszą uwagę, współczucie i Bóg wie co jeszcze.


Ażeby nie zostać wyprowadzonym w pole, zasadnym wydaje się ustalenie szeregu norm kwalifikacyjnych obowiązujących wszystkie kobiety roszczące sobie prawo do bycia Smutną Kobietą.


W toku długoletnich obserwacji (w tym samoobserwacji)  udało mi się wyodrębnić następujące przyczyny omawianego zjawiska   (a tym samym bilet wstępu do grona Smutnych Kobiet):


1. migrena, nadkwasota żołądka albo generalny rozstrój nerwowy

2. tusza

3. uwiąd psychiczny i fizyczny

4. brak pomysłu na siebie i życie generalnie

5. lęki i fobie

6. nuda

7. poczucie daremności własnej egzystencji

8. urojenia

9. troska o cały świat (z pominięciem własnej osoby)

10. mężczyzna:


a) trudny mężczyzna

b) mężczyzna nieodpowiedzialny

c) mężczyzna źle dobrany

d) brak mężczyzny

 

 

 

 

środa, 09 grudnia 2009

 

 

 

Przyjaciel kobiety



Nie da się ukryć, że ostatnio pojęcie to uległo totalnej dewaluacji. Dzisiaj za przyjaciela kobiety uchodzi:


-korektor do twarzy

-wibrator

-photoshop

-błyszczyk do ust

-gaz łzawiący

-pies, kot lub inny rodzaj czworonoga



Prawdziwe przyjaciela kobiety rozpoznamy po następujących cechach dominujących:


-nie jest on męczący


-akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy


-możemy z nim rozmawiać również o tym, co dla prostych ludzi najważniejsze, czyli: sport, moda, muzyka pop, tv


-nie ma dla nas znaczenia czy wygląda jak smukły Adonis czy wprost przeciwnie

 

-potrafi naprawić nasz komputer albo zna kogoś, kto potrafi


-rozprasza lęki i koi wszelkie nasze egzystencjalne bóle


-chętnie z nami tańczy i gra w scrabble (nie przeszkadza mu, że nie ma pojęcia ani o jednym, ani o drugim)


-zapewnia nas, że wszystko będzie dobrze


-co byśmy nie ugotowały, zawsze mu smakuje


-z jego ust nigdy nie padną słowa: "weź się w garść" albo "przestań się nad sobą użalać"


-kiedy jesteśmy chore, przynosi nam lekarstwa i pomarańcze



Uwagi:


I. Jest to relacja absolutnie bezseksualna. Bardzo łatwo pomylić przyjaciela kobiety z kimś, kto widzi w nas tylko "fuck jar" (wspiera nas w naszym trudnym położeniu, by móc to potem wykorzystać w niecny sposób).


II. Jeśli jesteś w związku z kobietą, która utrzymuje ożywione kontakty ze swoim przyjacielem kobiety UWAŻAJ. Z pewnością daje on jej coś, czego brakuje jej w relacji z tobą. Jeśli nic z tym nie zrobisz, istnieje duże ryzyko, że ona go pokocha..


 

 

 

A woman’s friend

 

 

There is no denying that lately this term has been greatly devalued and misunderstood. Today when we think of  “a woman’s friend” we tend to have in mind:



  • a face concealor

  • a dildo

  • photoshop

  • lipstick

  • tear gas

  • dog, cat or some other pet

 

Whereas the genuine Woman's Friend can be recognized by such characteristics as:

 

- he is not tiresome

 

- he accepts us just the way we are

 

- we can discuss with him such low-brow things as: fashion, television, sport

 

- it doesn't matter if he looks like a model or a boar

 

- he can repair our computer or knows someone who can 

 

- he dispells all our fears and existential pains

 

 - he is keen on dancing and playing scrabble and doesn't mind the fact that he has no idea how to do either of them


- he is absolutely sure that everything is going to be ok


- no matter what we cook, he enjoys it

 

- he will never utter things like "pull yourself together" or "stop this pity-party this instant"

 

- when we are ill he brings us meds and oranges

 

 

1. This relathionship belongs to those totally sexless. It's very easy to take a woman's friend for someone who sees in us only a "fuck jar"- he supports us in our difficult position only to use us later on.

 

 

2. If you are in a relationship with a woman who is regularly in touch with her friend, beware!

Chances are he gives her something which is lacking in her relationship with you. If you do nothing, she might fall in love with him...