stat4u
poniedziałek, 16 września 2013

 

 

Jak przyciągnąć odpowiedniego partnera?


 

Po tekście zatytułowanym "Jak zmusić mężczyznę do małżeństwa", który ukazał się rok temu dostałam bardzo dużo emaili od rozżalonych czytelniczek: "nie mam nawet kogo zmuszać", "jestem stadium niżej w rozwoju", "gdzie znajdę potencjalnego kandydata"?


W dzisiejszym wpisie przedstawię technikę, dzięki której uda się wam przyciągnąć wymarzonego partnera i prawdziwą miłość, a odległe marzenie o byciu Panną Młodą wkrótce stanie się rzeczywistością.


Technika ta pochodzi z książki Shakti Gawain pt. "Twórcza wizualizacja" i wygląda następująco:

 

 

Technika Różowego Balonika

 

 

"Wyobraź sobie coś, co chciałabyś żeby się zmaterializowało, a następnie zobacz to jako już urzeczywistnione. Ukształtuj mentalny obraz tej sytuacji jak najwyraźniej.

 

Teraz oczami umysłu otocz swoją wyobraźnię różowym balonikiem. Różowy jest kolorem związanym z sercem, dlatego też, jeśli wibracja takiego koloru otacza przedmiot twojej wizualizacji, uzyskane rezultaty będą doskonale harmonizować z twoją istotą. 


Trzecim krokiem jest wysłanie balonika w przestrzeń i wyobrażenie sobie, że unosi się we wszechświecie, z twoją wizją umieszczoną w środku.


Jest to symbol, że pozwalasz sprawom toczyć się ich własnym biegiem. Teraz balonik swobodnie płynie po całym wszechświecie, przyciąga do siebie energię, gromadzi ją w sobie, tak by wyposażyć wizję w moc urzeczywistnienia się. Nie musisz robić już nic więcej".

 

 (S. Gawain, Twórcza Wizualizacja, Warszawa, 1996, s.90)


 

Korzystając z okazji gorąco zachęcam wszystkich czytelników, do wykonania tego ćwiczenia razem ze mną:


Wyobraź sobie coś, co chciałabyś, żeby się zmaterializowało...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już teraz w imieniu swoim i mojego męża Rodżera, pragnę gorąco podziękować wszystkim, dzięki którym ten wyjątkowy, niepowtarzalny dzień był dla nas taki udany i radosny:


 

Zdjęcia: Tomek I, Tomek II, Anka, Rafał

Dekoracje: Duża Czarna Papierowa Dekoracja: Zosia i Tomek I, łabędzie: Kasia, serce: Zosia, bukiet ślubny: Zosia, Kasia i Psotny Wiatr

Opieka nad inwentarzem: Kasia i Mariusz

Pomoc na planie zdjęciowym: Karolina, Kasia i Anka

Dodatki do sukni: Martyna

Hairstyle: Maestro

Make-up: Maestro, Natasza

Zakontraktowany kierowca (który nie chciał robić nic poza tym): Dawid

 

Na samym końcu największe podziękowanie dla mojej babci, która potrafiła przekuć moje myśli w czyn i pomogła mi uszyć kostium dla Kota, co wymagało nie tylko fizycznej pracy, ale również opulentnej dozy abstrakcyjnego myślenia, na które nie każdy potrafi się zdobyć, a ona to zrobiła, mimo, że z pewnością nie tak wyobrażała sobie mój ślub...


Dodatkowo chcę podziękować całej mojej rodzinie za to, że przyjęła i zaakceptowała Rodżera takim, jaki jest i nigdy nie dała mu odczuć, że nie jest w naszym domu mile widziany.

 

Początkowo co poniektórzy byli sceptyczni i twierdzili, że Rodżer jest dla mnie za "sztywny", co oczywiście jest nieprawdą, bo Rodżer jest trochę "ścichapęk" i dużo zyskuje przy bliższym poznaniu. Wyszłam za niego mając oczy otwarte i oboje bierzemy pełną odpowiedzialność za związek, który zapoczątkowaliśmy.


Dziś wiem, że warto było tak długo czekać na takiego mężczyznę jak on, bo Rodżer i ja wydajemy się wprost stworzeni dla siebie nawzajem, od samego początku byliśmy sobą oczarowani, mamy we wszystkim jedno zdanie i zawsze myślimy tak samo. Po prostu nadajemy na tych samych falach, co jest bardzo ważne, szczególnie dla mnie, bo często czuję się jakbym była bardzo daleko od głównego nadajnika.

 

Wreszcie spotkałam mężczyznę, z którym mogę się nagadać do syta, nie przeszkadza mu też wcale, że najwięcej tematów do rozmowy przychodzi mi do głowy, kiedy jeździmy razem na rowerach i że właśnie wtedy "buzia mi się po prostu nie zamyka" choć przeszkadzało to innym i nie do końca tak to ujmowali.


Rodżer potrafi mnie wysłuchać, na wszystko się zgadza i nie wzdragam się powiedzieć, że mimo, iż jesteśmy małżeństwem od zaledwie 2 tygodni, już zauważam, że małżeństwo bardzo dodatnio wpływa na moją gospodarkę libidalną...

 

19:54, psotny_wiatr , showtime
Link Komentarze (11) »