stat4u
piątek, 05 listopada 2010

 

La Mia Dolce Vita, czyli jak będzie wyglądało

moje życie, kiedy już wyjdę za mąż

 

 

 

 

- pójdziemy razem do jego znajomych i przyjaciół, gdzie zostanę uściskana i wycałowana pośród okrzyków, że "oto wreszcie jestem" oraz "wreszcie się doczekaliśmy"


- od czasu do czasu będzie mi kupował jakiś upominek, żebym wiedziała, że nadal mnie kocha


- od czasu do czasu będę mu urządzała awanturę, żeby wiedział, że ciągle mi zależy


- będę mogła mówić: mój mąż, mojego męża, mojemu mężowi, moim mężem, o mój mężu!


- kategorycznie zabroni mi farbowania się na rudo


- jeśli  padnie ofiarą spisku, bez wahania stanę po jego stronie i będę go bronić jak lwica


- jeśli w naszym samochodzie popsuje się np. pasek rozrządu, on własnymi rękami będzie go naprawiał w ogrodzie za domem:


 

 

a ja w tym czasie będę czytać romanse w porośniętej dzikim bzem altanie


- każdego ranka będę mu opowiadać co mi się śniło


- a jeśli dnia którego popełnię jakieś głupstwo, to on powie, że nic się nie stało i tak naprawdę to wszystko JEGO wina, bo ostatnimi czasy nie okazywał mi dostatecznie uczucia, a nazajutrz dostanę piękny bukiet kwiatów


- jeśli jakiś Cygan będzie chciał mnie porwać, to on mnie obroni i nie pozwoli mu na to

 

 

czwartek, 29 lipca 2010
...

Natomiast w kwestii oświadczyn jako takich, marzy mi się, aby odbyły się one przy pełni księżyca na zboczu stromego urwiska gęsto pokrytego krzakami głogu, ze wzburzonym morzem  szaleńczo obijającym się o skały.

 

On - przystojny i inteligentny mężczyzna - w jasnoczerwonych bryczesach, butach z wysokogatunkowej skóry bawolej gładkiej  i koszuli rozpiętej na piersiach, ja w szykownej wieczorowej sukni z tiulu od Diora.