stat4u
piątek, 28 września 2012

 

Jak dobrze dobrać partnera?

 

 

 

"Znaj wroga i znaj siebie, a choćbyś stoczył sto bitew, nic ci nie grozi". (Sun Zi "Sztuka wojenna" 43,31)



Upewnij się, że twoja nerwica jest w pełni kompatybilna z jego nerwicą. (Karen Horney "Nerwica, a rozwój człowieka".)



donne e buoi del paese tuoi (z wł. "kobiety i bydło tylko z własnej wsi")


 ↓


"Rozważ za i przeciw, a potem ruszaj". (Sun Zi 73,15)



"Rozchodzi się jednak o to, żeby plusy nie przesłoniły wam minusów".



"Kiedy ustępujesz mu liczbą, umiej się wycofać". (Sun Zi 39, 16)



"Kiedy jeździec i koń lubią się wzajemnie, są zdatni do użytku." (Sun Zi, 152, 4)

 

 


piątek, 13 lipca 2012

 

 

Jak zmusić mężczyznę do małżeństwa

 

 

 

1. "Podsypać żarcia i nie płoszyć".

 

Dynamiczno-holistyczny punkt widzenia natury ludzkiej, który znalazłam na blogu www.barbarella.blog.pl.

 

 

 

2.  "Wywabić tygrysa z gór" (Sun Zi "Sztuka wojenna" 171,15).

 

Zapraszamy upatrzonego kandydata na grilla w rodzinne strony. Angażujemy postacie dalszoplanowe (rodzina, przyjaciele, znajomi), aby wywarły na nim nacisk oddolny, co jest dużo łatwiejsze, kiedy przebywa on na nieznanym sobie terenie i nie ma możliwości ukrycia się.

 

 

 

3. "Kiedy wiatr ciągle wieje w dzień, w nocy ucichnie" (Sun Zi 123, 11).

 

Strategia ta sprawdza się w przypadku mężczyzn, którzy muszą się jeszcze "wyszaleć" i u których małżeństwo i stabilizacja narazie wywołują duszności, a którzy jednocześnie dają nam nadzieję, że jest to stan tylko przejściowy.


Ponieważ po przekroczeniu 30stki wchodzimy w ten niebezpieczny wiek, kiedy szanse na zamążpójście drastycznie maleją, nawet jeśli nie jesteśmy mile widziane, absolutnie nie możemy sobie pozwolić na strategiczny odwrót z honorem.


Cierpliwie czekamy więc na swój czas i ani na chwilę nie przestajemy krążyć po jego orbicie służąc pomocą, radą i dobrym słowem, a jednocześnie nie narzucając się ("Będąc blisko, udawaj, że jesteś daleko, będąc daleko, udawaj, że jesteś blisko" Sun Zi 21,19).

 

 

 

4. "Gibon trzyma się starej gałęzi, dopóki nie pokaże mu się nowej" (zasłyszane)

 

Nie ograniczamy naszego pola obstrzału tylko do mężczyzn wolnych.

 

 

niedziela, 19 lutego 2012

          


 Lśnienie

 

 

 

W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o samoocenie, czyli o tym co myślimy i czujemy na swój temat. Ponieważ jednak jest to bardzo drażliwa kwestia, ażeby nabrać odrobiny dystansu zaanalizujemy ją przez pryzmat obiektów innych niż my same.


Udamy się w tym celu do świata zwierząt, bo nie od dziś wiadomo, że od naszych małych przyjaciół możemy się bardzo dużo o sobie dowiedzieć. 

 

 

 

 

 

 

Jelonek pierwszy z prawej nie lubi i nie akceptuje siebie. Jest on uosobieniem kobiety w stanie ciągłego powątpiewania: "Jak wyglądam?", "Podoba ci się moja nowa fryzura?", "Czy wolałeś jednak długie?","Na pewno?", "Mówisz tak, żeby mi było miło, a tak naprawdę wolałeś długie", "Przysięgnij", "Czy na wczorajszej imprezie nie odzywałam się zbyt często?", "Czy to, co mówiłam było mądre?","Co byś zrobił, gdybym nagle umarła?"

 

Jelonek w środku lubi i akceptuje siebie w pełni. Dobrze osadzony w rzeczywistości, zna swoje dobre i słabe strony. Pewność siebie i pogodna akceptacja sprawiają, że wytwarza on wokół siebie blask i promieniuje ten blask na innych. 


Trzeci jelonek wprost siebie ubóstwia.

Srebrzyste i nafosforyzowane poroże obliczone na oczarowanie zebranych, tak naprawdę wcale nie dodaje mu uroku: trąci sztucznością i nadmierną egzaltacją, a cały jego blask wydaje się doprawdy przesadny. 

 

 

Jeśli jesteśmy normalną, zdrową kobietą będziemy na zmianę i w dowolnej kolejności przypominały wszystkie trzy jelonki i to zanim uda nam się dotrwać do południa. 

 

Co jednak dzieje się z naszym "wewnętrznym blaskiem" kiedy w nasze życie wkracza mężczyzna?

 Jeśli:

 

- jest on nieustannie krytyczny i ciągle wynajduje twoje błędy

- robi uwłaczające uwagi nie tylko na twój temat, ale kobiet w ogóle

- mówi i robi rzeczy, których później się wypiera ("coś takiego w ogóle nie miało miejsca")

- pomniejsza twoje osiągnięcia

- oskrża cię, że jesteś zbyt wrażliwa i przesadna w swoich reakcjach

- odmawia omówienia przyczyn konfliktu

 

w skrócie: jest po prostu potworem, a przynajmniej zachowuje się jak potwór, twój wewnętrzny blask bardzo szybko przygaśnie, a jelonek nr 1 będzie dominował nad pozostałymi:

 

 

 

 

Na szczęście z drugiej strony medalu mamy mężczyznę, który nieustannie nas komplementuje. Co ciekawe nie robi tego dlatego, że "powinien", "że tak należy" i "tak wypada". Otóż taki mężczyzna komplementuje nas nieustannie, ponieważ jest to silniejsze od niego...

 

Niezależnie jednak od jego motywacji fakty pozostają faktami:

 

 

jeśli wchodzimy w taki związek z pozycji jelonka nr 2 cały czas balansujemy między pogodną akceptacją, a samozachwytem i (chociaż trudno w to uwierzyć) lubimy siebie jeszcze bardziej:

 

 

 

 

 

 

Dla tych czytelników, którzy nie będą mogli zobaczyć tego w wersji 3D, przygotowałam graf, który ilustruje trend zwyżkowy wewnętrznego blasku w czasie trwania takiego związku:

 

 

 

 

 

Oczywiście nawet w przypadku najbardziej kochającego partnera postać falowa jego uwielbienia dla nas może od czasu do czasu ulec chwilowemu załamaniu, zdarza się to jednak niezwykle rzadko, a nawet wtedy on potrafi nam wybaczyć, ponieważ w gruncie rzeczy jesteśmy przecież tylko ludźmi. 

 

 

 

 

niedziela, 06 listopada 2011

 

 

Czy kobiety wolą drani? -

analiza i interpretacja

utworu "Psotny wiatr" zespołu Akcent

 

 

 

 

 

 

 

Już po wysłuchaniu pierwszej zwrotki zupełnie niepostrzeżenie wkraczamy w sferę symboli: psotny wiatr uosabia mężczyznę labilnego emocjonalnie, a przez to totalnie nieprzewidywalnego dla swojej wybranki:


"Aaaa ja, ja, jaj serce skradł/ Aaaa ja,ja, jaj pognał w świat"


Choć najpierw uskarża się, iż "dość już ma samotnych nocy, smutek dobrze zna" kiedy wreszcie otrzymuje to, na co tak długo czeka, psotny wiatr ucieka...

 

 

Możemy dopatrywać się tutaj aluzji do Doktora Judyma ("Motyw rozdartej sosny"), jednakże Tomasz Judym bardzo dobrze wiedział pomiędzy czym był rozdarty (miłością do kobiety, a służbą ojczyźnie) psotny wiatr natomiast jest tak bardzo zagubiony, iż sam nie jest do końca świadomy jakie to wewnętrzne sprzeczności nim targają. (Miłość do kobiety, a lęk przed zobowiązaniem? autor tekstu wyraźnie dystansuje się od narzucania nam jakichkolwiek interpretacji).

 

Wnosząc po tym, jak jego wybranka przeżywa ten swój osobisty dramat ( "a dziewczyna szuka wiatru, w polu roni łzy") nie można wykluczyć, iż żywiła głęboką nadzieję, że będzie to uczucie na lata, a stąd dzieli nas już tylko krok od zarzucenia jej naiwności i braku trzeźwej oceny sytuacji.

 

Sęk w tym, że psotny wiatr na pewno jej tej oceny nie ułatwiał, gdyż mężczyźni tego typu (tzw. zimni dranie) nigdy nie mówią kobiecie "tak",  ponieważ "nie chcę się ograniczać", "nie chcę czuć się skrępowany" nie mówią również "nie", bo skoro nie ograniczają ich i nie krępują żadne wymagania i zobowiązania, taki układ jak najbardziej im odpowiada.

 

Kiedy okazujemy im nasze zainteresowanie, wymykają się niczym rącza łania ( "musimy od siebie odpocząć", "duszę się, potrzebuję więcej przestrzeni") kiedy przestajemy okazywać im nasze zainteresowanie dzwonią do nas bez przerwy (jeśli nie odbieramy, piszą dla nas limeryki).

 

 

Dla potwierdzenia tej teorii zapytałam kilka znajomych mi kobiet czy pociągają ich zimni dranie.


Oto co pokazały wyniki ankiety:


owszem, zimni dranie fascynują, jednak z czasem stajemy się nimi zmęczone i zaczynamy gustować w mężczyznach uporządkowanych, przewidywalnych i wiernych, którzy zapewnią nam bezpieczeństwo nie tylko finansowe, ale przede wszystkim emocjonalne (przecież z zimnym draniem nigdy nie możemy być pewne do końca jak się sprawy mają).


Potrzebujemy stabilizacji, a więc mężczyzny będącego uosobieniem bardziej bezpiecznego portu, aniżeli  wzburzonego sztormem oceanu.


Podsumowując: związek z zimnym draniem owszem bardzo fajnie, ale tylko do czasu, na dłuższą metę od przygody i ekscytacji zdecydowanie bardziej wolimy jednak pieniądze.

 

 

czwartek, 03 marca 2011

 

 

Czy warto wprost proponować mężczyznom seks oraz dlaczego poradniki dla kobiet kłamią


 

 


Poradniki dla kobiet typu "Jak zdobyć mężczyznę i utrzymać go przy sobie" zdają się psu na budę, gdyż są pisane przez kobiety, a kobieta będąc kobietą nie jest mężczyzną, więc tego, co lubią mężczyźni i co myślą mężczyźni może się jedynie domyślać...

 

W celu znalezienia odpowiedzi na pytanie: "czy warto wprost proponować mężczyznom seks" i zbadania ich stopnia tolerancji na tego typu zachowania ze strony kobiet, udałam się więc do "źródeł" i poprosiłam losowo wybranych przez siebie panów na wzięcie udziału w ankiecie.


Ich odpowiedzi mogę podzielić na trzy grupy:


Pierwsza nie widzi absolutnie żadnych przeciwwskazań, najczęściej zaznaczaną przez nich odpowiedzą było "bardzo chętnie" o ile

a) partnerka jest w miarę atrakcyjna

b) nie są akurat w związku z inną kobietą

 


Druga grupa ankietowanych niby nie potępiała takiego zachowania wprost, skarżyła się jednak, iż tego typu propozycja "sieje w nich trudny do wyjaśnienia niepokój".


Po dłuższej refleksji doszukuję się źródeł tego niepokoju w tym, iż jednak spora część mężczyzn lubi, kiedy kobieta budzi ich instynkt myśliwski i motywuje do wykonania godowego tańca, o czym w tym przypadku oczywiście nie może być mowy.


Trzecia grupa moich respondentów utrzymuje, że "osiągnięcie pełni szczęśliwości w życiu doczesnym nie jest możliwe" oraz "nie jestem koczkodanem, żebym uprawiał seks ilekroć najdzie mnie na to ochota".


Warto zaznaczyć, iż argumenty typu: "bo jestem kobietą i mam na to ochotę", "bo jestem kobietą i tak mi się podoba" zdają się do nich w ogóle nie przemawiać.


Co ciekawe w ankiecie odnotowali również, iż:

a) w ogóle nie praktykują tej miękkiej formy wyrażania uczuć, jaką niewątpliwie jest miłość francuska

b) przynajmniej raz w życiu zdarzyło im się pisać wiersze

 



Jeśli więc zależy ci na stworzeniu związku z panem z ostatniej grupy bądź ostrożna w swoich propozycjach, bo nawet jeśli do niczego nie dojdzie niesmak z pewnością pozostanie...Wszystko wskazuje na to, że jeśli już raz przylgnie do ciebie łatka "koczkodana", bardzo trudno będzie ci się jej pozbyć.


 


p.s. psotny wiatr pragnie gorąco podziękować wszystkim panom, którzy zgodzili się wziąć udział w ankiecie


 

 

czwartek, 26 lutego 2009

 

 

Moje kubkowe feng shui

 

 

 

Tak wygląda półeczka z kubkami w moim domku:


jpg

 

 

Kiedy wpatrzymy się w nią przez chwilę, bardzo łatwo udzieli się nam wrażenie niczym nie zakłóconego spokoju. Nie powinniśmy się jednak dać zwieść...

 

Otóż owa górna półeczka to swoisty mikrokosmos, który rządzi się własnymi prawami. Moje codzienne doświadczenia podpowiadają mi, że najważniejszy jest pierwszy moment, kiedy wstajesz rano i bezwiednie sięgasz po kubek. Ten, który wybierzesz powie Ci dużo o twoim nastroju i dniu, który masz przed sobą....

 

 

jpg

 

 Prawdziwa orgia barw i motylkowe szaleństwo. Gdybym miała wystawiać skwarki skrzatom, z pewnością robiłabym to w tym kubeczku. Sięgam po niego zawsze wtedy, kiedy jestem w doskonałym nastroju. Kocham siebie, kocham życie, kocham świat,  pana parkingowego, panią ze spożywczaka i inne dary losu. To na pewno będzie udany dzień, i już niedługo zrealizuję wszystkie swoje marzenia i wyjadę do Patagonii i Ziemi Ognistej.

 

 

jpg

 

Kubek o barwie przejrzałego awokado, do którego mam szczególny sentyment, bo przypomina mi tłuste lata spędzone w Anglii, kiedy brzuch był zawsze pełny, człowiek radośnie przepijał całą tygodniówkę, a za to co zostało kupował kubek w promocji, żeby sobie wmówić że już niedługo się ustatkuje i zacznie poważnie myśleć o założeniu rodziny.

 

 

 jpg

 

Idealne połączenie skandynawskiego chłodu i gorącego Południa. Kubeczek, który urzeka swoim surowym pięknem. Motyw choinki sprawia, że wszystko stapia się w ogólne wrażenie radosnego optymizmu i poczucia pełni życia, nawet jeśli nie masz ku temu żadnych powodów.

 

 

jpg

 

 

Kubek dobry na jeden z tych dni, w których po prostu idziesz do swojego zakładu pracy, o 15.00 odbijasz kartę i wracasz do domu. Od samego rana jestem niewyraźna, nie mam zdania, ciężko jest mi podejmować jakiekolwiek decyzje. Nie wiem czy założyć rajtuzy wełniane czy prążkowane. Włosy też mi się nie ułożyły i wyglądam jak Król Lew bez dodatkowej charakteryzacji.

 

 

jpg

 Kubek dodawany do herbaty Lipton. Połączenie komercji i sztuki. Doskonały w chwilach, kiedy doskwierają nam rozmaite bóle egzystencjalne. Pasuje zarówno do głębokich przemyśleń nad tajemnicą własnego jestestwa, jak i do przeglądania kolorowej prasy.

 

 

 jpg

 

Na co dzień jestem spokojna i nie wadzę nikomu, ale ten kolor wyraźnie wskazuje, że gdzieś tam głęboko mam w sobie coś z barbarzyńcy albo watażki z kongijskiej dżungli. 

Kubek ten może być również sygnałem, że coś wywoła w tobie negatywne emocje. Jeśli tak się stanie, spróbuj nimi odpowiednio pokierować, żeby nie wymknęły ci się spod kontroli, doprowadzając do niewłaściwych zachowań.

Idealny dla organów prawa i porządku albo cierpiących na chorobę dwubiegunową.

 

 

UWAGA! Nie próbuj oszukać losu i samego siebie i nie wystawiaj optymistycznych kubków w pierwszym rzędzie.